poniedziałek, lipiec 14th, 2008
Downhill, freeride, kolarstwo ekstremalne
Superliga to impreza organizowane przez amatorów dla amatorów. I to wydaje się być najciekawsze w tej serii off\\\\\\\’owych imprez rowerowych. Zero ciśnień, mogą brać udział wszyscy, profesjonaliści jak również ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z szeroko pojętym pojęciem kolarstwa grawitacyjnego. Downhill, dirt, dual, four cross czy też nawet downtown, to standardowe \\\\\\"potrawy&\\\\\\", które serwuje rowerzystom superliga.
Przez wszystkie lata w których organizowana była superliga, jej gospodarzem stało się wiele miast.
Olsztyn, w którym powstała idea zawodów, poprzez Gdańsk, Przemyśl, Szczecin, Poznań i wiele innych miast.
Ciekawym motywem każdej edycji, był sposób jej organizacji. Za każdym razem przygotowaniem trasy zajmowali się lokalni bikerzy. Dlatego też każda edycja obfitowała w wiele ciekawostek w postaci niespodziewanych dropów i innych ciekawych przeszkadzaczy.
Na przykład podczas edycji elbląskiej trasa była oddawana w dniu zawodów, a jej przebieg mógł się zmienić w każdej chwili.
Superliga przyciągnęła do siebie ogromną ilość amatorów kolarstwa ekstremalnego. Na każdych zawodach organizatorzy średnio odnotowywali ponad stu riderów.
Różnorodność bikerów pod względem charakterów, poziomu umiejętności była ogromna. Dlatego zawody były zawsze tak ciekawe.
Bardzo ciekawym elementem każdej imprezy, były niewątpliwie aftery i befory. Kto zawitał to wie co to znaczy.
Zdarzały się takie beforki, że zawodnicy na drugi dzień ledwo mogli startować. Jasna sprawa, jak się człowiek zatruje to i jeździć ciężko.
Afterki jak to afterki. Rozdanie nagród, i picie piwa do rana.
Jednak nie o imprezkach miała być tu mowa.
Freeride to hasło, które można stosować zamiennie z pojęciem superligi. Dlaczego??.Odpowiedz jest prosta.
Superliga zapewniała atrakcje dla każdego. Downhill, dla chcących szybko pędzić w dół. Dirt dla chcących oderwać się od ziemi na ułamki sekund i popisać się jakimś karkołomnym trikiem. Four cross, dla lubiących ciężką rywalizację na torze.
Ostatnio przeprowadzono także tzw. UPHILL AVALANCHE. Polegało to na tym, żeby wtargać swoją maszynę pod górę. Tą samą trasą którą prowadził DOWNHILL.
Najciekawsze było to że downhill był przeprowadzany na, wydawałoby się, typowo płaskich terenach. Przykładem niech będzie opisywany wyżej Elbląg. Trasa może niekoniecznie długa. Najlepsi przejeżdżali ją w 30 sekund. Ale impreza była udana.
Na niemal każdych edycjach był rozgrywany DIRT. Każdy kto potrafił popisać się jakimś trikiem, a zdarzali się tacy co nie potrafili, mogli wziąć udział i wygrać ciekawe nagrody.
Odbywała się także konkurencja na dropie. Zrób najlepszy trik i wygraj nagrody.
Jeśli choć trochę interesujesz się kolarstwem grawitacyjnym, powinieneś przyjechać na superligę.
Z pewnością nie będziesz zawiedziony. Superliga dostarczy Ci wrażeń jakich wcześniej nie zaznałeś.
Jeśli masz rower, zestaw ochraniaczy i kask (choć zawsze ktoś może Ci pożyczyć), to sprawdź na stronie superligi, kiedy są następne zawody.
Wskakuj w pociąg, zorganizuj parę dyszek na wpisowe. I do dzieła. Nie dość, że będziesz mógł poznać ciekawych ludzi to sam zobaczysz co potrafisz. Superliga w idealny sposób potrafi zweryfikować doświadczenie bikera.
Do widzenia na kolejnej edycji superligi.
